Gallery

Najnowsze artykuły:

Z cyklu "ABSURDY OBCZYZNY" - adres, konto w banku, umowa o pracę, NIN i inne marzenia w Szkocji

Wiecie czym jest "proof of address" w Wielkiej Brytanii? Waszą przepustką do lepszego świata. Tak. Tylko z proof of address możecie spać spokojnie, iść do pracy, odebrać pensję, wynająć mieszkanie, założyć internet. I ten "proof of address", czyli mówiąc prościej adres zamieszkania, musi być oczywiście angielski. A co z National Insurance Number? Każdy się martwi, że trzeba czekać i może pracy się nie znajdzie w tym czasie. Prawda jest taka, że NIN to ostatnia rzecz o jaką pytają obcokrajowców. Bez NIN można pracować do 6-ciu miesięcy legalnie. Ponadto wyrabianie NIN trwa spokojnie powyżej miesiąca, więc nikt go nie wymaga w tydzień po przyjeździe do kraju. Co zatem jest ważne aby zacząć życie w Szkocji? 

Jak osiedlić się Szkocji? NIN - National Insurance Number
Edynburg - Widok na centrum z perspektywy zamku
JAK SIĘ CZEKA NA NIN?
NIN, to taki sobie numer jak nasz PESEL zmiksowany z NIP i rozmiarem stopy. Trzeba więc zadzwonić do urzędu pracy - Job Center i przeczekać automatyczną sekretarkę oraz muzykę klasyczną w tle. Przy dobrych wiatrach trwa to około godziny, gdyż wszystkie linie są zawsze zajęte. ZAWSZE. Nie znam nikogo, kto dodzwonił się od razu. Najwyraźniej wszyscy chcą NIN w tym kraju. Codziennie. O każdej sekundzie. Dzwoniłam 7 razy w ciągu trzech dni i myślałam już, że ta instytucja może nie istnieje. Na szczęście w pakiecie mojej odlotowej sieci komórkowej miałam 3 tysiące minut do wygadania, więc postanowiłam je poświęcić na słuchanie muzyki klasycznej w poczekalni on-line. I tak nie miałam z kim rozmawiać przez telefon, bo nie miałam żadnych przyjaciół w pakiecie na dzień dobry.

Jak wyrobić sobie NIN w UK? Życie w Szkocji.

Wisiałam więc na linii ponad godzinę. Na słuchawkach. W tym czasie piłam kawę, byłam zapalić dwa przywiezione z Polski papierosy i obejrzałam 15 minut ulubionego serialu. Aż wreszcie odezwała się kobieta w słuchawce.
JA: Miło wreszcie usłyszeć ludzki głos.
ONA: Hahah! Good morning.

Ale już dobrze. Nie heheszkujmy i nie good morning'ujmy. Do rzeczy.

Poprosiłam uprzejmie o umówienie spotkania w celu wydania NIN. Pani z kolei równie uprzejmie poprosiła o moje dane. Podałam jej numer buta a ona podała mi datę spotkania oraz mój numer rejestracyjny. Spotkanie okazało się wypadać na za trzy nieszczęsne tygodnie. A po spotkaniu powinnam w ciągu kolejnych 4-5-ciu tygodni otrzymać dokument z NIN. W najlepszym więc wypadku za około dwa miesiące moja obecność miała zostać zalegalizowana w tym kraju. Z kolei numer rejestracyjny świadczył o tym, że nie dostanę żadnego listu (jak niektóre narodowości), który miałby potwierdzać moje oczekiwanie na NIN. Więc nie mam tym samym żadnego potwierdzenia odnośnie kroków, które poczyniłam.

To była pierwsza rzecz, która już w pierwszym tygodniu pobytu w Szkocji mnie rozczarowała. Zdenerwowawszy się bardzo najpierw uznałam, że to poryte, a następnie powiedziałam sobie, że przecież początki są trudne wszędzie, gdziekolwiek się jest i cokolwiek zaczyna. Po co rwać włosy z głowy i denerwować się na system? Lepiej zająć się czymś innym. Bardziej pożytecznym.

JAK BARDZO ZDENERWOWAWSZY SIĘ PÓŹNIEJ....

Uznałam, że czas zatem poszukać pracy. Ponieważ oczekując na NIN i tak mogę legalnie pracować do 6-ciu miesięcy bez jego posiadania.

Jest więc i praca! Po dwóch dniach. Oddzwonili, pierwsza rozmowa! Ma się ten urok. Kobieta chętna zatrudnić mnie od zaraz. Ale nie mam jeszcze proof of address ani bank account.
Pomyślałam: "zaraz szybko otworzę konto i poproszę właściciela mieszkania o jakieś potwierdzenie pobytu". 

Taaaaa... Kwestia jednak była taka, że tymczasowo wynajmowałam pokój w mieszkaniu i to za gotówkę. Właściciel co prawda wystawił mi potwierdzenie na piśmie, że mieszkam, że płacę i jestem spoko Polka, ale niestety taki dokument nie ma żadnej wartości. Jedyną akceptowaną formą jest pełnometrażowa umowa z "Landlordem" lub agencją. Więc witki mi trochę opadły.
A co do konta bankowego... Cóż, w drodze do banku byłam pewna, że dadzą mi konto na paszport albo dowód albo w ogóle na wejściu za ładny uśmiech. Okazało się, że na good morning niczego nie załatwię, a na paszport to mogę dostać w twarz bardzo złymi wieściami,że nie ma tak łatwo, ponieważ nie jestem z UK i w zasadzie to łatwiej będzie osiedlić się w Tybecie, niż otworzyć konto w banku w Szkocji. Zamiast więc marnować czas na biznesowe pogaduszki, lepiej łapać last minute w Himalaje. W bankach angielskich powinni rozdawać bilety lotnicze, a kampania powinna mieć tytuł: "nie trudź się, wracaj do domu".

Czego potrzeba, żeby zacząć pracę w Szkocji?
Edynburg - Jedna z ulic z centrum
Z natury jednak się nie poddaję więc postanowiłam nie rezygnować. Babcia mnie nauczyła, że jak gęby nie otworzysz, to nic nie załatwisz. Mówię sobie: "No dobrze, zagadam po ludzku".

JA vs. KOBIETA Z BANKU:
- Widzi Pani, teoretycznie mam pracę od tygodnia, ale nie mogę jej rozpocząć, ponieważ nie podpisano jeszcze ze mną umowy z powodu braku kompletu dokumentów takich jak: proof of address oraz bank account.
- Yhm, rozumiem.
- Wspaniale. Nie mam z kolei proof of address, ponieważ nie mam podpisanej jeszcze umowy o pracę, ani nie posiadam oczywiście bank account aby przedstawić swoje wielkie dochody, o które każda agencja nieruchomości pyta. W rezultacie nie mogę otworzyć bank account, ponieważ nie mam umowy o pracę oraz proof of address. Więc jak pani widzi, jest to koło zamknięte.
- Tak, widzę.
- W dodatku nikt nie żąda ode mnie National Insurance Number, który podobno miał być najbardziej istotnym elementem całego procesu uwijania sobie tutaj gniazdka. Moja szefowa z kolei jest na tyle wyrozumiała, że czeka na mnie z posadą. Czy Pani również będzie tak miła i podpowie mi jak wybrnąć z tej sytuacji?
- Rozumiem. Jeśli nie ma pani proof of address, musi pani nam przedstawić umowę o pracę.
- Pani mnie nie zrozumiała.
- Zrozumiałam.
- Tłumaczę pani, że nie mogę podpisać dokumentów o pracę, bo nie mam bank account.
- To niech pańska szefowa napisze do nas super specjalny list, że jest pani zatrudniona.
- Rzecz w tym że ja NIE jestem zatrudniona. Jeszcze.
- To niech panią zatrudni bez bank account. Proszę zapytać, może się zgodzi.
- A może pani się zgodzi otworzyć mi bank account bez umowy o pracę?
- Nie mogę tego dla pani zrobić. Bardzo mi przykro.

Jak założyć konto w banku w Szkocji?

Wróciłam do domu i zaczęłam kombinować jak wyjść z tej sytuacji. Tybet co prawda był bardzo atrakcyjną alternatywą ale transportowanie Homera do Azji mogłoby być skomplikowane. Choć pewnie poczułby się jak w domu, gdyż ma buddyjski stan umysłu...
* O felernej podróży Homera z Polski do Szkocji pisałam tutaj: "O psie, który utknął na granicy".

Podróże z psem

Ale do rzeczy.
Moja niedoszła szefowa nie wydała mi żadnego magicznego super listu, więc pożegnałyśmy się miło i sympatycznie, a ja oczywiście przeprosiłam za zamieszanie, bo ja zawsze za wszystko przepraszam.
Szukałam dalej pracy. W wielu miejscach mi odmawiano ze względu na brak wymaganych dokumentów.
Jakiś czas później, dostałam kolejną odpowiedź w sprawie zatrudnienia. Tym razem od Polaka. No i tutaj sprawa okazała się być prostsza, bowiem kwestia migracji ułatwia ludziom zrozumienie problemu i daje pełną perspektywę sprawy. Mówiąc krótko, wszystko było do załatwienia i niczego nie musiałam mieć na TERAZ, a już bynajmniej na WCZORAJ.
Podpisaliśmy moją umowę o pracę, dzięki czemu tego samego dnia mogłam otworzyć konto w banku i numer konta uzupełnić zaraz po tym... A kilka dni później, z kontem w banku i umową o pracę, mogłam podpisać umowę o wynajem nowego mieszkania aby mieć ten przeklęty proof of address. Cudownie, prawda?

Konto w banku w Szkocji
ul.Cowgatehead - Edynburg
Ta sytuacja skłoniła mnie do przemyśleń, którymi nie będę się dzielić, bo każdy z Was pewnie już zauważył ten absurd. To wszystko nie zmienia jednak faktu, że mój pobyt w Szkocji był wspaniałym momentem w moim życiu.
Wszystkim, którzy są na migracji życzę, aby spotykali na swojej drodze tak otwartych i pomocnych rodaków. I aby sami wobec rodaków byli tak pomocni i życzliwi. Dlaczego? Bo bez względu na predyspozycje zawodowe i językowe, niektórych rzeczy nie da się "ugadać" gdy człowiek z innej gliny ulepiony.

Uściski!

P.S. Dziękuję Norbertowi i Kasi z Edynburga. 


11 komentarzy:

  1. Przyznam, że podziwiam pokłady cierpliwości i determinacji, W Polsce też spotkałam się z mnóstwem absurdów, nie mających uzasadnienia cykli powrotów do urzędów, aby cokolwiek załatwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciążliwa biurokracja jest chyba wszędzie :) A to powracanie do urzędów... Matko, skąd ja to znam. Gdy mam cokolwiek załatwić, to już wiem, że przy jednej wizycie tego nie uczynię ^^ Haha!

      Usuń
  2. no powiem szczerze, że takiego błędnego koła to się nie spodziewałam... a myślałam, że tylko u nas jest bajzel w biurokracji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie! :) Dopóki jednak pozostaje się turystą to niczego się nie odczuwa. Ale gdy człowiek postanawia na chwilę osiąść i znaleźć pracę, to dopiero wtedy zaczyna łapać się za głowę jaką procedurę musi przejść :)

      Usuń
  3. Najważniejsze, że jednak pomimo tego jesteś zadowolona z pobytu w Szkocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) A jak wspominam początki, to już się śmieję z tego :)

      Usuń
  4. No cóż. Zdaje się, że na Wyspa do Wyspy podobna... W Irlandii to samo z małą różnicą - w banku proszą o proof of address, którym jest bieżący rachunek za prąd (internet itp.) lub wyciąg z konta 😂🤣😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wspomniałam o tym akurat, bo nie chciałam aż w takie szczegóły się wdawać, ale w UK też uznają rachunek, tylko że jak ktoś mieszka tymczasowo i "za gotówkę", to wiadomo, że właściciel nie dopisze go np do rachunku za gaz. Tak też było w moim wypadku :) Miałam świetne lokum, fajnego właściciela ale tylko na miesiąc :)

      Usuń
  5. Szkocję chciałabym kiedyś odwiedzić, tak turystycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to najlepsza pora nadchodzi :) Biorąc pod uwagę niezrównoważoną pogodę, to jednak zdecydowanie lepiej jechać latem ;)

      Usuń
  6. Przydatny wpis dla osób planujących wyjazd za granicę.

    OdpowiedzUsuń