Wykład z "pingwinologii", część I - Fakty z życia pingwina

To, że pingwiny mają kolana w brzuchu, jest szokującym faktem, który szerzyłam zanim jeszcze wiedziałam, że moje marzenie się spełni i będę mogła z pingwinem stanąć twarzą w twarz na Antarktydzie. Moi bliscy znajomi byli często rozbawieni tym, że potrafię o tych zwierzętach opowiadać z takim zaangażowaniem i pasją oraz...całkiem na serio ;) Te biedne nieloty mogą nam się wydać zabawne i przyznaję - na żywo pęka się ze śmiechu - ale ich groteskowość jest tak magiczna, że przekracza pewne rozumienie świata zwierząt. Niektóre zjawiska są wciąż niewytłumaczone przez naukowców. 
Zaparzcie więc gorącej herbaty kochani i zapnijcie pasy, bo w dzisiejszym artykule wjeżdżamy w bardzo mroźne rejony i opowiem wam trochę o niepozornych istotach najzimniejszego kontynentu na świecie! Dzisiaj dowiecie się wielu ciekawych faktów z życia pingwinów. To może być ważny dzień w waszym życiu, bo być może od dziś narodzi się w was miłość do pingwinów!
Pingwin królewski - Aptenodytes patagonicus
NIEZDARA WE FRAKU
Ich ubarwienie rzeczywiście przypomina frak i dopóki stoją w bezruchu, to jeszcze trzymają jakoś fason. Ale podczas człapania urok pryska jak bańka mydlana. Pingwiny się przewracają, upadają, koślawo skaczą, podnoszą skrzydełka śmiesznie do góry podczas chodu i kiwają się na boki. Jak dla mnie, ten ich chód wzbudza litość, ponieważ ma się wrażenie, że sprawia im to trud. Zwłaszcza gdy wywiną orła i wstają, i znów wywiną i znów wstaną, i idą twardo dalej i znów orzeł wywinięty... I tak w kółko macieju. Pingwiny po prostu nie są stworzone do chodzenia.
Pingwin białobrewy - Pygoscelis papua
Dodatkowo ślizgają się na brzuchu podczas swoich pieszych wycieczek. I wychodzi im to całkiem nieźle, lepiej niż spacerowanie. Jeśli teren jest pokryty śniegiem i jest co nieco z górki, cwaniaczki kładą się na brzuszkach, wyciągają szyję podnosząc głowy do góry coby dziobem nie zahaczyć o ślizgawkę i odpychają się łapami aby sunąć do przodu. Jak na sankach, mówię wam.
Pozycja na brzuchu
PINGWINIE SKRZYDŁA SŁUŻĄ ZA PŁETWY
To chyba nie powinno nikogo dziwić, skoro nazywa się te ptaki nielotami. Skoro więc skrzydła nie służą do latania, do do czego zatem? Można domniemać, że trochę pomagają im utrzymać balans ciała podczas chodu, ale nie jest to specjalnie skuteczne zważając na ilość wywiniętych orłów. Skrzydła potrzebne są w wodzie. Są jak napęd! A ich stopy służą za ster.
Pingwin białobrewy podczas skoku do wody
FENOMENALNIE SZYBKI PŁYWAK I NUREK
Jest kilka niesamowitych elementów w budowie pingwina, które sprawiają, że jest wspaniałym pływakiem. Jak wspomniałam wyżej, jego skrzydła służą za napęd a wielkie, wyposażone w błonę stopy - za ster. Potrafią poruszać się do 60 km/h (to akurat pingwiny cesarskie, białobrewe na przykład 35 km/h) i szybko, dosłownie w oku mgnienia zmieniać kierunek. Są jak takie wystrzelone inteligentne pociski, które skręcają w ułamku sekundy. To nie wszystko. Pingwinie kości w przeciwieństwie do wszystkich innych ptaków, nie są puste lecz pełne w środku. Przez to więcej ważą, ale ta waga pozwala im pokonywać siłę wyporu wody. Tak więc nie unoszą się na powierzchni jak kaczki i śmiało mogą nurkować na głębokość (średnio) około 35 m, 50 m a nawet 200 m - zależności od gatunku.
Stopa pingwina królewskiego
Mają jednak problem z wyskakiwaniem z wody. Dopóki mają swoje kolonie blisko brzegu, to bardzo łatwo im wyjść z wody. Jeśli jednak brzegu nigdzie nie ma a jedyne wejście do wody to skok z wysokiej, lodowej skarpy - zaczyna się problem. Aby wyjść ze złowionym pokarmem, pingwiny rozpędzają się w wodzie i wykonują potężny wyskok na skarpę (nawet 1,8 m) aby wylądować na brzuchu i stanąć na łapy. Wielokrotnie jednak jedna próba to za mało i kończy się tym, że odbijają się brzuchami od skarpy i ponownie wpadają do wody. Są jednak uparte i oczywiście próbują do skutku.

PINGWINY MAJĄ KOLANA "W BRZUCHU"
Zawsze mnie to bawiło i już od dziecka (nie wiem, gdzie to wyczytałam) zastanawiało mnie jak to możliwe? Przecież większość ptaków ma staw kolanowy wyraźnie widoczny. Budowa pingwina jest specyficzna i jego ciało wraz z pierzem okrywa go do samych stóp. To powoduje złudzenie, że nie ma kolan tylko same stopy.
Pingwin królewski - Aptenodytes patagonicus
Ale spokojnie, bez paniki - kolana są ("w brzuchu"! :)) lecz pingwinia budowa nie pozwala im na normalne stawianie "kroków". Pewnie zadacie sobie pytanie: na co im więc te kolana jeśli nie do chodzenia? Kolana w głównej mierze służą raczej do odpychania ciała stopami, gdy pingwin ślizga się na brzuchu. To jego równie częsta forma poruszania się po lądzie, o której wspominałam wcześniej.
Zdjęcie RTG pingwina z zaznaczeniem kolan, Fot. Google, autor nieznany
PINGWINY MAJĄ DOSKONAŁY KAMUFLAŻ
Wielu może się wydawać, że przecież czarna okrywa grzbietowa ciała pingwina doskonale odznacza się na śniegu, więc jaki to niby kamuflaż? Trzeba wiedzieć, że pingwiny na lądzie nie spędzają dużo czasu tak naprawdę. W okresie godowym owszem. Budują gniazda, znoszą jaja, etc. Różne gatunki mają różne cykle, różne zachowania, rytuały oraz wybierają różne miejsca na takie okoliczności. O tym kiedy indziej, bo to potężny temat i ciężko go uogólnić. Jednak po odchowaniu młodych, wszystkie pingwiny mogą śmiało wracać do wody. Tam spędzają 75% swojego życia, i tam mają swoich głównych wrogów, więc ich kolorystyka ma sens! Pingwin poruszający się w wodzie grzbietem do góry, nie jest widoczny z powietrza, ponieważ tafla wody jest zbyt ciemna aby można było łatwo dostrzec czarną plamkę pod jej powierzchnią. Z kolei kierując punkt widzenia z głębin morskich ku powierzchni, cała tafla wody jest jasna, wręcz świetlista, więc biały pingwini brzuch nie przyciąga zbytnio uwagi.

PINGWINY TO MONOGAMIŚCI
Pingwiny łączą się w pary na całe życie. Podczas swojego pierwszego sezonu godowego, wybierają partnera i z nim przez następne, często długie lata, żyją. Nie jest to byle jaki związek, ponieważ role i obowiązki rodzicielskie między pingwinami, są podzielone i wymagają zaangażowania od obu partnerów. Budowanie gniazda, opieka nad jajem, wyprawa po pokarm itp. Nie ma tak jak Para jest zawsze zgrana, w naszych oczach może się wydawać, że tysiące par pingwinów dobierają się wręcz idealnie.
Rodzina pingwinów białobrewych
PINGWINY KRADNĄ
Te nieloty to małe złodziejaszki. Notorycznie kradną kamienie, z których zbudowane są sąsiednie gniazda członków kolonii i zanoszą je do swoich. Dlaczego? Najwyraźniej potrafią dokonać analizy, że spacerowanie po wybrzeżu i szukanie kamyczków do budowy jest czasochłonne i trudne, więc łatwiej im podkradać od sąsiada, który już to zrobił. Niestety kradnie większość osobników. Nieustannie. Kiedy samica wysiaduje jajo, samce chodzą po "pingwiniej wiosce" i kombinują. Jest przy tym wiele krzyku i zamieszania. Potrafią nawet się gonić i skubać po tyłkach ze złości.
Jest to naprawdę zabawne, bo dochodzi do sytuacji, że sąsiad sąsiadowi kamień kradnie, a jemu i tak drugi sąsiad go ukradnie i tak bez końca. Kto w rezultacie chodzi po te kamienie? Funkcjonuje to trochę tak, jak w prawdziwym społeczeństwie: na początku wszyscy ruszają do pracy, potem większa część się rozleniwia i szuka łatwego sposobu na zrealizowanie swojego projektu, a uczciwa część społeczności, która ciężko pracujący, staje się swego rodzaju ofiarą, na której reszta cwaniaczków żeruje. Czy tak wygląda to u pingwinów? Z moich czteromiesięcznych obserwacji wynika, że to bardzo prawdopodobne.
Pingwiny Adeli (białookie) - Pygoscelis adeliae
Kamienie to niestety nie jedyny obiekt kradzieży. Pingwiny posuwają się do przestępstw. Gdyby w zwierzęcym świecie istniało prawo, to nieloty poszły by do paki za...KRADZIEŻ DZIECI. Tak, nie macie oczopląsu moi mili. Pingwiny kradną dzieci innych pingwinów. Z przymrużeniem oka nazwałabym to "adopcją bez zgody rodziców biologicznych". Wynika to z tego, że ich instynkt rodzicielski jest tak silny, iż nie potrafią poradzić sobie z faktem, że np. straciły jajo i nie będzie w tym roku pisklęcia. Czasami więc kradną jaja, choć bardzo rzadko, ponieważ to technicznie trudne do wykonania, a jak widać nie należą do zwinnych istot, tak więc ucieczka ze sporych rozmiarów jajem może być skomplikowana. Najczęściej więc czekają, aż pisklę się wykluje i wtedy je uprowadzają. Toczone są wówczas bardzo ostre wojny o takie maleństwo. Wygrywa silniejszy. Więc albo biologiczny ojciec ochroni dziecko albo złodziej ojca pokona i będzie mógł jego pisklaka zawłaszczyć. Straszne, prawda?

PINGWINY NIE PIJĄ WODY
Jak wiadomo pingwiny otacza słona woda, której nie mogą się napić. Nie znaczy to jednak, że nie odczuwają pragnienia. Nawet przy -40st.C może chcieć się pić. Można więc zauważyć, że pingwiny jedzą w tym celu śnieg. Zwłaszcza bezpośrednio po wyjściu z wody. Słona woda bowiem zwiększa pragnienie. Pingwiny dodatkowo radzą sobie z wydalaniem nadmiaru soli (jonów chlorkowych, sodowych, potasowych i magnezowych) dzięki gruczołom nosowym oraz wraz z odchodami.

PINGWINY MOGĄ POPAŚĆ W SZALEŃSTWO 
To zjawisko jest bardzo smutne i wciąż nie do końca zrozumiałe dla naukowców. Pingwiny podróżują w grupie, lecz czasami zdarzy się sytuacja, że jeden z nich odłącza się od reszty i zaczyna iść w zupełnie innym kierunku. Rozpoczyna swoją bezcelową, samotną wycieczkę. Najczęściej nigdy już nie wraca i ginie lub pada z wycieńczenia czy głodu po drodze donikąd. Nazywa się to szaleństwem lub obłędem. Dokładne przyczyny nie są znane, podejrzewa się, że mogą to robić samotne pingwiny, które nie mają lub straciły partnera, w wyniku czego ich szanse na wydanie na świat potomstwa są nikłe. Ale to tylko podejrzenia, ponieważ ciężko badaczom określić, czy pingwiny, które oszalały miały partnera czy nie.
Samotnik...
ŻÓŁTE KOLORY U PINGWINA SA NIEWYTŁUMACZALNE DLA NAUKOWCÓW
Większość gatunków pingwinów jest czarno-biała. Kilka z nich jednak ma trochę żółtych lub pomarańczowych odcieni. Na szyi, dziobie lub nad oczami. Tego zjawiska naukowcy nie są w stanie wyjaśnić do dziś. Dlaczego? Ptaki są specyficznymi zwierzętami, których ubarwienie jest ściśle związane z pokarmem, który spożywają. Można więc w wielkim skrócie powiedzieć, że ich organizm absorbuje barwnik z pokarmu i generuje w ten sposób kolor upierzenia. Stąd na przykład w ciepłych krajach mamy bardzo kolorowe ptaki (np. papugi Ary), ponieważ żywią się one np. ziarnami roślin o kolorowych kwiatach/liściach. Bardziej bure ptaszki (wróbelki), żywią się owadami i ziarnem zbóż. Albo weźmy nasze sikorki, też kolorowe, z dużą ilością żółci - ten żółty barwnik, to karotenoidy i pochodzi na przykład z ziaren żółtych, pomarańczowych lub czerwonych owoców. 
Pingwiny królewskie - Aptenodytes patagonicus
A pingwiny? Skąd żółty barwnik w ich szacie, skoro nie spożywają ŻADNYCH roślin ani nawet owadów lecz żywią się rybami, które takiego barwnika nie zawierają? Co więcej karotenoidy są syntezowane wyłącznie przez rośliny i występują w kwiatach, liściach, nasionach, korzeniach i bulwach. Zwierzęta takie jak kraby lub niektóre ryby mogą jedynie wchłaniać karotenoidy np. z alg i roślin morskich, którymi się żywią. Ale kraby z kolei nie żyją w rejonach Antarktyki, więc szanse na upolowanie ich przez pingwiny są w zasadzie żadne. Co do ryb i alg wygląda to tak, że na Antarktydzie co prawda są algi, ale naukowcy wykluczyli aby ryby żywiące się nimi i będące pokarmem dla pingwinów mogłyby wpływać na kolor ich upierzenia. Raczej pingwiny musiałby bezpośrednio żywić się algami, czego nie robią. 
Kryl. Fot. Pinterest
Żywią się z kolei krylem, który też zawiera np. karotenoidy. Tutaj więc istnieje prawdopodobieństwo, że wpływ na żółte upierzenie mogą mieć właśnie te skorupiaki. Konkretnej i pewnej teorii jednak nie ma. To szeroki temat i wielka zagadka dla badaczy, wciąż niewyjaśniony fenomen, który swoją drogą jest niesamowicie interesujący.
________________________

Pingwiny to bardzo interesujące stworzenia. Ich życie i sposoby na przetrwanie w najzimniejszym zakątku świata zdumiewa. Dla zainteresowanych tematem, tutaj Wykład z "pingwinologii", część II - Największe bzdury o pingwinach.
Trzymajcie się!

________________________
Głównym źródłem informacji są wykłady, których słuchaczką byłam przez cztery miesiące na statku. Wykłady prowadzone przez przyrodników i biologów. Znawców fauny i flory rejonów Antarktyki. Jednocześnie przewodników każdej wycieczki i ekspedycji. 
Share on Google Plus

About Caroline Flower

O samej sobie w słowach kilku? Proszę: Muzyk, dziennikarka, podróżniczka i blogerka. Z zawodu marketingowiec. Niedoszły terapeuta. Kocham czytać treści nieprzecietne, uwielbiam czarny humor i gotowanie. Nagrywam płytę, piszę książkę i wiersze. Maluję, rysuję, kolekcjonuję znaczki, pieniądze i korki od wina. Wartość i radość odnajduję w rzeczach prostych. Lubię historie ludzi i miejsc. Wierzę w duszę i jej zjawiskowość. Mam bzika na punkcie mopsów. Chcesz wiedzieć więcej? Zakładka O MNIE.

9 komentarze :

  1. Z pzryjemnością przeczytałam ciekawostki o tych sympatycznych stworzeniach :) Bardzo je lubię i chętnie bym je zobaczyła w naturalnych dla nich warunkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Zapraszam więc w niedzielę po więcej :)

      Usuń
  2. wow, serio dotarłaś na Antarktydę? nie zagłębiałam się jeszcze w treść bloga - jeśli o tym pisalas, to chętnie poczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Zwiedzałam Antarktydę 4 miesiące. Już kilka artykułów na ten temat napisałam. Zapraszam do czytania i cieszę się, że zainteresowałam :) Uściski!

      Usuń
  3. Pingwiny są absolutnie fascynujące - pokochałam je podczas oglądania seriali przyrodniczych - David Attenborough mnie w nich rozkochał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi.. Uwielbiam pingwiny :) Jak podróżowałam po Chile to jak tylko była jakaś osada, gdzie można było je zobaczyć to ja tam byłam. Śmieszne zwierzątka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam się, że wielu z tych faktów nie znałam. Świetny wpis. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny wpis, sporo nie wiedzialam a wydawało mi się że oingwipi nie są mi obce:) kolana w btzuchb to chyba jeden z tych smaczkow

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne sa te pingwiny z kolorowymi dodatkami. Życie pingwinów też jest ciekawe. Bardzo dobrze opisałaś te niezdary :)

    OdpowiedzUsuń

Post, który podbił serca moich czytelników! Przeczytaj:

O psie, który utknął na granicy

Mówi się, że nie tylko właściciel wybiera psa, ale także pies wybiera właściciela. Nie wiem jak było w naszym wypadku, ale z pewnością wied...