Cykada - symbol Prowansji. Nie da się jej nie usłyszeć!

Owadzia miłość do mnie jest w większości przypadków nieodwzajemniona. Wyjątkiem są jedynie motyle i ważki. Co do reszty - akceptuję ich obecność na ziemi, bo szanuję wszystko, co Matka Natura wymyśliła - wierząc, że miała cel. Aby więc nie urazić żadnego robaczka powiem, że mam do nich po prostu dystans. Przynajmniej 5 m. O! Ale kiedy pojawia się jakiś inny, niż wszystkie i do tego nie gryzie, nie żądli, nie pije krwi, nie włazi do domu, ma mnie w głębokim poważaniu i z reguły jest zajęty swoim życiem - zaczynam się nim interesować. Taka ironia losu. Mesdames et messieurs*, mam przyjemność przedstawić państwu cykadę!
Moje pierwsze spotkanie z cykadą!
Obok cykad nie da się przejść obojętnie. I choć nieszczególnie rzucają się w oczy, to na pewno "rzucają się w uszy". Podczas pierwszego pobytu na południu Francji, gdy nagle usłyszałam ich donośny dźwięk, z wielkim zaskoczeniem zapytałam: "Rany, co to jest?!"Cykady się po prostu "włączyły". Jakby na znak dyrygenta zaczęły koncert.

Od razu więc zasięgnęłam wiedzy powszechnej, aby dowiedzieć się jak wyglądają, gdyż trudno je dostrzec, zwłaszcza kiedy człowiek ma wstręt do owadów i zachowuje dystans. A przecież jak nie podejdziesz, to nie zobaczysz, prawda? Znalazłam, poczytałam, polubiłam nawet i uznałam, że chcę ujrzeć z bliska.

Gdy wyczytałam, że nie skoczą mi na twarz i mnie nie pogryzą, a ze względu na swoje spore rozmiary nie wejdą mi też do ucha, ani nosa - odważyłam się rozpocząć poszukiwania. 
Trwały krótko. Wyszłam do ogrodu i od razu ujrzałam cykadę na pokrowcu od grilla. Zupełnie jakby czekała na mnie. Myślę, że wyraz...aparatu gębowego (!!) mówił: "Patrzaj człeku i podziwiaj!"

Wiem, że wielu z was widzi po prostu zwykłego, szarego, obrzydliwego owada. Ale po to jest mój wpis, aby zainteresować was trochę zjawiskiem, które tylko z pozoru wydaje się być pospolite. A w przypadku cykad - być może też odpychające...


ZATKAJ USZY CZŁOWIEKU! TO NAJGŁOŚNIEJSZY OWADZI CHÓR!
Można nawet powiedzieć, że nie byle jaki chór. W dodatku męski.W zależności od gatunku mogą mieć niższy dźwięk lub wyższy. Wiadomo: tenor, baryton, bas. Co więcej - to właśnie te minimalne różnice pomagają im zasygnalizować jakiego są gatunku, aby samice wiedziały do którego kawalera lecieć na randkę ze śniadaniem.  
Kolonie tych owadów mogą liczyć nawet milion osobników na bardzo małym obszarze. W okresie letnim mieszkańcy takich rejonów są skazani na ich obecność w zasadzie na każdym kroku i nie mają od nich odpoczynku. Dźwięk, który wytwarzają, jest nie tylko pieśnią godową, ale i obronną. Natężenie głośności jest tak nieprzyjemnie dla ptaków, że omijają te wyjątkowo muzykalne owady, a te w spokoju mogą uchronić się od rychłej śmierci. Im kolonia cykad większa, tym ich "pieśń" bardziej donośna. 

No dobrze. Pomyślicie sobie: "Wielkie mecyje. Jak świerszcze grają albo żaby w stawie zaczną rechotać, to nikt artykuły nie pisze". No nie, choć ja osobiście rechot żab uznaję za fascynujący... Ale jeśli powiem wam, że cykady są wyjątkowo głośne, to wy na to: "Zdarza się. Przyroda bywa głośna. Ryknięcie lwa na przykład też jest głośne". Na to ja znów powiem: "Ale lew nie drze się od świtu do nocy przez 2 miesiące, prawda? Ponadto nie drze się wraz z innymi lwami." Na to wy uznacie, że ten przykład to nieporozumienie.

Fot. Moment RF
Może wam się wydawać, że to porównanie jest nietrafione, ale zaskoczę was i powiem: a własnie, że nie! Lew podczas ryknięcia wydaje z siebie dźwięk o natężeniu około 114 decybeli. Cykady natomiast - w zależności od wielkości kolonii i gatunku - oscylują od 100 db do 120 db! To jest poziom dźwięku, który zaczyna nam sprawiać ból. Dlatego mieszkanie w okolicy, gdzie cykady mają swoje kolonie jest po prostu męczące. Zazwyczaj ludzie mają zachowaną pewną odległość od skupisk, więc owady nie hałasuję im bezpośrednio nad uchem. Jednak słychać je z odległości nawet 400m. To są najgłośniejsze owady na świecie. Mówiłam, że nie byle jaki chór?
Ale żeby to jeszcze lepiej zobrazować, zrobiłam tabelę:
Tabela 1 - Opracowana na podstawie danych portalu RMS
120 decybeli, to nie taki tam sobie hałas otoczenia. To poziom, który może mechanicznie uszkodzić słuch i nasze zdrowie. Powyżej 130 db to już mamy start rakiety kosmicznej i wybuch bomby atomowej. Więc jest to imponujące.

Tak więc mówię wam - na spotkanie z cykadami idzie się z zatyczkami do uszu. Ja po niespełna godzinnym trekkingu w górach (na południu Francji), po którym zeszłam do morza i tam zrobiłam przerwę, miałam wrażenie, że głowa mi za moment pęknie od tej owadziej muzyki. Cykady były wszędzie. Bez względu na trasę. Nie było odpoczynku od ich koncertu. A im dłużej się ich słuchało, tym bardziej wpadało się w bolesny dla ucha i głowy trans.

Oto muzyka, jaka towarzyszyła mi podczas wycieczki po górach:

NAJDŁUŻEJ ŻYJĄCE OWADY NA ŚWIECIE
Okres lęgowy cykad wynosi od 2 do 17 lat. W zależności od gatunku. Odmiany z 17-letnim cyklem pobiły rekord życia każdego innego owada na ziemi. Prowansalskich odmian jest 15 i wszystkie żyją 4 lata. Należy jednak sobie odpowiedzieć na niezwykle ważne pytanie - gdzie żyją, kiedy nie grają? Otóż cykady rozmnażają się na drzewach, w szparach kory, ale zaraz po wykluciu się, schodzą pod ziemię i tam, w postaci larwy, spędzają od 2 do 17 lat. Przechodzą wówczas etapy rozwoju. Tam też walczą o pokarm, o przetrwanie. Nawet nie wiemy co przez lata dzieje się pod ziemią i sami naukowcy przyznają, że ciężko jest jednoznacznie opisać etapy rozwoju poszczególnych gatunków cykad, gdyż...nie mamy dostępu do ich naturalnego środowiska. Wiadomo jednak, że  wychodzą w zasadzie na koniec swojego życia. Wygrzebują się spod ziemi, porzucają formę larwy i "dostają skrzydeł"! Wtedy przychodzi czas na długi, godowy koncert. Jeden osobnik żyje 30 dni. Nie ma więc dużo czasu na zwiedzanie świata, czy randkowanie. Można więc uznać, że jego głośne nawoływanie, to akt desperacji. Wołanie o miłość, której owocem będą kolejne pokolenia. Teraz albo nigdy. To się nazywa koncert życia! 


Po aktach godowych samce po prostu słabną i umierają. Samice umierają chwile później - po złożeniu około 600 jaj. Larwy po wykluciu schodzą pod ziemię i kontynuują cykl. A wszystko po to by po wielu latach rozwijania się pod ziemią, wyjść tylko na chwilę, dać życie kolejnym osobnikom i umrzeć. Dramatyczny mechanizm. Jeszcze nigdy żadna cykada nie zagrała letniego koncertu dwa razy.

NIEZAWODNY ZEGAR BIOLOGICZNY
W różnych krajach cykady pojawiają się w różnym czasie. Jest to ściśle uwarunkowane pogodą. Ponieważ aby cykady mogły wyjść z podziemi, temperatura gleby musi wynosić powyżej 25st.C.

W Stanach Zjednoczonych jest to wyjątkowo problematycznym zjawiskiem, ponieważ kolonie cykad są tak duże, że naukowcy śledzą cykle wylęgów w danych rejonach i tworzą spisy dostępne publicznie, aby mieszkańcy mogli się przygotować na "cicada season". Dlaczego? Ponieważ owady zajmują tak wielkie obszary, że rozprzestrzeniają się na podwórka i wlatują do domów. Dodatkowo zagłuszają nawet wesela plenerowe

CYKADY - SYMBOL PROWANSJI
Artystyczny wizerunek tego owada jest wszędzie. W każdym miasteczku. Nieważne ilu mieszkańców. Może być 200 tysięcy, a może być tysiąc. Może być nawet jeden dom na odludziu a i tak założę się, że przy drzwiach wejściowych wisieć będzie cykada. Popularnością cieszą się jeszcze mrówki - zmora każdego domu i salamandry - mój Homer w sumie zagryzł już dwie, które przypadkiem wkradły się wieczorem do mieszkania.

      

Mieszkańcy południowej Francji traktują wizerunek cykady jako swego rodzaju symbol, maskotkę. Umieszczają ją na wszystkim: naczyniach, materiałach, donicach, biżuterii, sztućcach, zabawkach i wszelakich innych dekoracjach domowych.
Na temat tego owada krąży nawet legenda. Legenda, która pięknie wszystko wyjaśnia:

               Dlaczego cykady przybyły do ​​Prowansji?

Bardzo dawno temu, kiedy takie rzeczy były normalne, dwa anioły postanowiły spędzić letnie wakacje w Prowansji. Gdy pakowały swoje torby, wizje ziemskiego raju wypełniły ich myśli. Przybyły w ciepłe popołudnie i ku swojemu zaskoczeniu znalazły puste ulice, zaniedbane ogrody i budynki wymagające naprawy. Co u licha było? Poszły do lokalnego kościoła w poszukiwaniu kapłana, mając nadzieję, że rzuci trochę światła na ten smutny stan rzeczy. Kiedy go znalazły, spał głęboko, chrapiąc na małym łóżeczku, pod drzewem oliwnym za kościołem. Delikatnie potrząsnęły nim i spytały, dlaczego miasto popadło w taką ruinę. Wycierając sen z oczu, kapłan odpowiedział, że Prowansja została pobłogosławiona tak dużym nasłonecznieniem, że po południu było po prostu za gorąco, aby wykonać jakąkolwiek pracę. Więc wszyscy się zdrzemnęli. Ich sjesta trwała wiele godzin, a kiedy się obudzili, przyszedł czas na obiad. Potem było już za późno, aby pracować. Aniołowie nie byli z tego powodu bardzo szczęśliwi i szybko wrócili do nieba, by zdać relację Bogu. Bóg słuchał uważnie, z lekkim uśmiechem na ustach. Wreszcie odpowiedział: "Nie martwcie się, mam plan. I jestem gotowy, aby wprowadzić go w życie. Stworzyłem małego owada zwanego cykadą. Latem będzie wspinał się na drzewa, a im cieplej, tym głośniej będzie śpiewał. Nie ma mowy, żeby ludzie z Prowansji mogli spać po południu z całym tym hałasem." Po czym uśmiechnął się z zadowoleniem, wysyłając chmurę cykad na ziemię i obserwując, jak zajmują swoje miejsce na drzewach. Wyglądało to na idealny plan. Jednak słońce było tak gorące, że ludzie z Prowansji wciąż zasypiali po obiedzie. Dźwięk cykady, który miał ich obudzić, stał się w rzeczywistości kojącą kołysanką podczas sjesty. I tak jest do dziś. Teraz tylko goście w Prowansji są zaniepokojeni piosenkami cykad...
Ilustracja autorstwa Cloe Ashton - 17-letnia cykada
Stąd powiedzenie: "Il ne fait pas bon de travailler Quand la cigale Chante" - "To nie jest dobry dzień do pracy, gdy cykada śpiewa". I fakt - tylko turystów szokuje hałas cykad i tylko im czasami przeszkadza. Ale zapewniam - po pierwsze: można się przyzwyczaić, a po drugie: można odnaleźć piękno w tym hałasie.

Teraz, gdy publikuję ten artykuł, śpiewy godowe cykad - symbolu nieśmiertelności - ucichły. Oznacza to, że wszystkie już umarły.


Źródła:
- Elizabeth Howell, "6 Amazing facts about cicadas", Live Science, 2013
- John Roach, "Cicadas recipes: Bugs are low-carb, gluten-free food", National Geographic, 2013
- Mindy Weisberger, "Cicadas are coming! Brood VI returns after 17 years", Live Science, 2017
- Margo Lestz, "The cicada of Provence",  Curious Rambler, 2016
- Robert Valdes, "How cicadas work", Animals - How Stuff Works
- *Mesdames et messieurs - wym. 'medam e masju' , z franc. panie i panowie
Share on Google Plus

About Caroline Flower

O samej sobie w słowach kilku? Proszę: Muzyk, dziennikarka, podróżniczka i blogerka. Z zawodu marketingowiec. Niedoszły terapeuta. Kocham czytać treści nieprzecietne, uwielbiam czarny humor i gotowanie. Nagrywam płytę, piszę książkę i wiersze. Maluję, rysuję, kolekcjonuję znaczki, pieniądze i korki od wina. Wartość i radość odnajduję w rzeczach prostych. Lubię historie ludzi i miejsc. Wierzę w duszę i jej zjawiskowość. Mam bzika na punkcie mopsów. Chcesz wiedzieć więcej? Zakładka O MNIE.

11 komentarze :

  1. Agnieszka Rogalska26 sierpnia 2018 19:48

    Odwiedziłam Prowansję w tym roku i muszę szczerze przyznać, że hałas jest naprawdę ciężki do zniesienia. Zależy oczywiście od miejsca w którym się jest. Z reguły jednak im bliżej natury tym głosniej. Choć w mieście tez potrafią zagłuszyć miejskie odgłosy. Masakra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Dopóki ktoś zwiedza tylko miasta, to jeszcze jakoś da się przeżyć. Ale spacery po górach, plażowanie gdzieś w dzikich miejscach... - jest wyzwanie. Ja jak wspomniałam miałam po prostu ból głowy!

      Usuń
  2. Niesamowite stworzenia. Byłam ostatnio w Portugalii i się ich trochę nasłuchałam. I nie wiem czy tylko mi się wydawało, ale mam wrażenie że jakieś pojedyńcze egzemplarze słyszałam niedawno koło mojego domu w Polsce.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie przesłyszałaś :) Z tego, co udało mi się wyczytać, to w Polsce też występują, ale oczywiście nie w tak wielkich koloniach. Jeszcze Hiszpania i Włochy - też są ich pełne. Trochę inne doznanie, niż nasze świerszcze, prawda? :)

      Usuń
  3. Jej, cykady...a raczej-ich muzyka-to nie obce mi zjawisko, ale nigdy nie zgłębiałam wiedzy na ich temat. Aż do dzisiaj 😊
    Osobiście uwielbiam dźwięk cykad. Swojsko mi się kojarzy z moimi wiejskimi, rodzinnymi okolicami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swojsko! To prawda ;) Ja pewnie też nigdy bym tego tematu nie zgłębiała, gdyby nie powszechny ich wizerunek tutaj i zachwyt wielu Francuzów tym "symbolem" Prowansji. Uznałam, że wiedzy nigdy za wiele i trzeba sprawdzić co, jak i dlaczego :)

      Usuń
  4. Boze, Ty nawet o robalach potrafisz napisac tak, ze nie chce sie przestac czytac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Dziękuję :) Ale nie o wszystkich robalach, uwierz mi.

      Usuń
  5. A ja nie miałam nigdy z nimi styczności i tak naprawdę dopiero dzięki Tobie się o nich dowiedziałam. Bardzo ciekawe stworzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. w Chorwacji mialam okazje pierwszy raz je uslyszec...po kilku dniach juz mi byly obojetne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładne te robaczki, sam kiedyś hodowałem karaczany dla ptaszników.

    OdpowiedzUsuń

Post, który podbił serca moich czytelników! Przeczytaj:

O psie, który utknął na granicy

Mówi się, że nie tylko właściciel wybiera psa, ale także pies wybiera właściciela. Nie wiem jak było w naszym wypadku, ale z pewnością wied...